flamed napisał(a):
Tarcza? No właśnie plus! Gra jest prosta przynajmniej
Que? To jest jeden z głupszych możliwych argumentów. Gdyby wywalić kusze, łuki, magię i miecze dwuręczne gra również byłaby prostsza. Czy lepsza?
Cytuj:
Liniowość? Gra zajmuje sporo czasu niezależnie od tego, który raz się w nią gra. W GII masz trzy drogi wyboru i prawie każde zadanie na 2-3 sposoby możesz wykonać.
"Gra zajmuje sporo czasu" - to nie ma żadnego związku z liniowością.
"W GII masz trzy drogi" - trzy długie linie, mocno nakładające się na siebie zresztą. To nie jest nieliniowość.
"prawie każde zadanie na 2-3 sposoby możesz wykonać." - ?? Na to nie wiem kompletnie co powiedzieć, bo zdawało mi się że było tak tylko z rodzynkami...
Cytuj:
Zagadki? To nie przygodówka.
Dokładnie. Tylko po co w takim razie w ogóle je dano?
Nie zrozumcie mnie źle, Gothic I i II to bardzo dobre gry ze swoimi sprawiającymi wrażenie żywych światami i całkiem nienajgorszym systemem walki wręcz. Nie zmienia to jednak faktu że powyższe zarzuty są jak najbardziej poprawne.
A teraz lista zarzutów i obserwacji względem Morrowinda:
- Fatalny system walki wręcz. "Wyceluj w potwora, Klik, klik, klik, klik, klik, klik, klik, klik, klik, klik, klik, klik, klik, klik, klik, klik, klik, klik, klik, klik, klik, klik, klik, klik, klik, klik, klik, klik, klik, klik, klik, klik, potwór zdechł, następny"
- Jeszcze fatalniejszy system niemagicznej walki na odległość - aby trafić potwora wycelować w niego musi nie tylko postać, ale i gracz. Czyli nawet przy maksymalnie rozwiniętych umiejętnościach postać i tak nie będzie trafiać w nic z łuku z odległości większej niż 3 metry jeśli gracz jest naprawdę kiepski w grach FPP. Gdzie tu sens?
- System rozwoju umiejętności który aż BŁAGA żeby go oszukiwać (np. poprzez wejście w grze do sklepu, obciążenie klawisza skradania się i pójście spać, aby następnego dnia obudzić się ze skradaniem wyszkolonym na 100)
- System dialogowy jest zwyczajnie NĘDZNY i stanowi znaczny krok wstecz w porównaniu do drzewek dialogowych.
- Świat wydaje się być martwy, a przynajmniej nieumarły. Wszyscy NPC to postacie bez krztynki życia czy też charakteru stanowiące chodzące słupy ogłoszeniowe. Wszystkie zwierzęta również mają jeden cel w życiu - zginąć jako wstępnie nieagresywna ofiara gracza lub zginąć w samobójczym i bezmyślnym ataku na niego.
- Muzyka. Teoretycznie ta gra starcza na wiele, wiele godzin, więc muzyki jest zwyczajnie NIESAMOWICIE MAŁO!
- Książki. Dużo tekstu. Naprawdę. Tylko po co? Jakbym chciał poczytać książkę to bym po prostu wziął ją z półki, albo od biedy przeczytał gdzieś w formie elektronicznej. Tylko po kiego mam to robić w grze?
- Gra jest diabelnie liniowa. Prawda, tych linii jest sporo, ale to ciągle liniowość. Gra jest liniowa w głównym queście, gra jest liniowa w questach gildii. Jedyne co można robić w tej grze nieliniowo to zwiedzanie okolicy (której jest zresztą sporo - dlatego gra powinna przypadać do gustu graczom z żyłką odkrywcy (której ja nie mam

))
W skrócie jedyną ratującą w moich oczach Morrowinda rzeczą jest fakt że wyszedł na konsolę (choć gdyby tego nie zrobił, pewnie byłby o niebo lepszy). Możliwość leniwego siedzenia na kanapie z kontrolerem w ręku i grania nadaje sprawie uroku. Oczywiście przy takim podejściu ciągle pozostaje mały problem - ja nie mam konsoli
