State napisał(a):
Chodzę na profil mat-inf, tez mnie ściska ze język polski jest obowiązkowy na maturze ale na 30% powinnen go napisać.
Sądzę że tzw. "humaniści" (który to termin we współczesnym rozumieniu oznacza nie "ten, który zajmuje się naukami związanymi z człowiekiem", a "ten, który jest noga w naukach ścisłych") matematykę podstawową, na której większość zadań jest śmiesznie prosta, a z pośród tych które nie są większość zaczyna się od pokazania sposobu rozwiązania, który po prostu należy przepisać z podstawieniem innych danych, też by na 30% napisali. A jeśli nie, to jak takich ludzi wypuścić ze szkoły z zatwierdzeniem "matura" i "średnie wykształcenie"?
Osobiście nie mam wiele przeciwko jako takiemu obowiązkowemu polskiemu na maturze - mam sporo przeciwko jego aktualnej formie, z gryzącą mnie zupełnie nieżyciową obowiązkową częścią ustną matury podstawowej zwłaszcza. Potrzebna jest pewna unifikacja, bo w przeciwnym razie mogłoby dojść do tego, że ludzie nie planujący iść dalej na studia zdawaliby jakieś dzikie przedmioty na zasadzie "te trzy są najłatwiejsze, zdam i pomacham potem w urzędzie pracy że mam maturę". Za podstawę można przyjąć podstawowe umiejętności w naukach ścisłych i humanistycznych. To drugie kryterium spełniają języki, ale jak to, żeby obowiązkowe były dwa języki, a nie była matematyka?
Cytuj:
A teraźniejszy program nauczania j.pol woła o pomste do nieba. Jednak znajomość naszej historii poprzez lektury złem nie jest

Znajomość historii poprzez lektury złem może nie być, ale kiedy w życiu przyda mi się na podstawie kawałka tekstu wiedzieć, że "kłótnia Antka z Boryną jest naturalistycznym przedstawieniem konfliktu chłopów na wsi końca XIX wieku w wizji Reymonta"? A mniej więcej podobne głupoty trzeba na maturze pisać (i przy tym to jest, nieco niedokładny, ale cytat z pamięci z klucza). Matura z polskiego jest w tej chwili kopnięta i sprawdzająca głównie jakieś zupełnie niepotrzebne umiejętności, a obowiązkowa, zaś matura z matematyki łatwa (podstawowa znaczy) i sprawdzająca faktycznie umiejętności potrzebne, a obowiązkowa nie jest. I według wizji Giertycha tak ma pozostać, bo tak jest najwyraźniej najlepiej. Górą system!
Cytuj:
Następnie język obcy - prawdopodobnie ang - no cóż bez niego raczej nigdzie się teraz nie ruszysz

I tak myśląc o karierze trzeba opanować jeszcze jeden.
Zależy jeszcze jaka to kariera. Ja na przykład planuję zostać pracownikiem naukowym na Instytucie Matematycznym Uniwersytetu Wrocławskiego - i jak dla mnie, to przy takiej ścieżce kariery to ja mógłbym klingoński zdawać, bo języki to mi się raczej za bardzo w niej nie przydadzą
Cytuj:
3 przedmioty obowiązkowe to jest troche. 2 można jeszcze przeżyć. Humaniści dodawać, odejmować itp umieją chyba bez matury

Więc takowym matura z matematyki niepotrzebna. Tak jak Tobie i mnie z polskiego

Hmm... Cóż, sądzę że tutaj najlepiej będzie się podeprzeć dowodami anegdotycznymi. Nasz polonista, który w ramach ochrony danych osobowych zostanie nazwany panem W, od czasu do czasu strzelał niezłymi matematycznymi gafami - trzy które w tej chwili mogę sobie przypomnieć:
1. Uczniowie zagonieni do robienia konspektów (ulubiony sposób na "a zajmijta się czymś, bo ja nie mam pomysłów/mam co innego do roboty"), pan W sprawdza jakieś testy które robiła inna klasa i podlicza wyniki procentowo. W pewnym momencie zadaje klasie pytanie: "Czy mógłby ktoś wziąść kalkulator i policzyć mi ile to jest procent trzydzieści pięć z siedemdziesięciu?". Jeden z matematyków z tyłu mało nie spada z krzesła.
2. Środek lekcji, dyskusja o tym jak daleko klasa przeciętnie jest posunięta w czytaniu następnej lektury. Pan W: "Hmm... Tak mało czasu wam zostało, to już jakieś 75% powinniście mieć już przeczytane. To znaczy że, policzmy... książka ma 800 stron, więc... hmm... powinniście być już koło strony pięćsetnej". Jeden z matematyków ledwie stłumił śmiech.
3. Nic jednak nie przebije wykresu rozwoju od czasu jaki pierwszy raz pojawił przy okazji omawiania "Nie-boskiej komedii". Szkic w paincie poniżej:
Gdy wykres został gremialnie wyśmiany przez wszystkich, którzy choć trochę matematykę łapali, pan W poprawił się... robiąc dolną część wykresu mniej wypukłą, ale resztę zostawiając tak samo

. Gdy znowu "została mu zwrócona uwaga" na fakt że wykres jest beznadziejnie głupi, powiedział że "to nie jest matematyka"

. Parę miesięcy później po wejściu do sali na przerwie zobaczyliśmy ten sam wykres, znów go wyśmialiśmy, ale ja dorysowałem co nieco i wyszło coś takiego:
Gdy pan W wszedł do sali, zwróciliśmy mu uwagę na ten wykres, na co on odpowiedział, że "no tak, ale my to już przerabialiśmy". My na to że już wtedy mu mówiliśmy że jest do niczego, ja zaś dodałem że dodatkowa linia pionowa pokazuje dlaczego jest źle - że według tego wykresu w jednym momencie cywilizacja znajduje się na trzech poziomach rozwoju. Odpowiedź? "Wykres był dobry, tej linii tutaj wcześniej nie było, ktoś przez przerwę dorysował".
Jak można wypuszczać ze szkoły średniej ze zdaną maturą ludzi o takiej wiedzy w matematyce, zdolności liczenia i logicznego rozumowania jak ten mój były polonista? Tak więc, w interesie przyszłości narodu, powiedzmy gremialne TAK obowiązkowej maturze z matematyki!
A przy okazji, to zeszliśmy tutaj z tematu Giertycha. Dlaczego Giertych chce wycofać MEN z tamtego zarządzenia? Oto powody jakie podał (czytałem ten artykuł w oryginale w dzienniku - w zalinkowanym też się o tych powodach wspomina):
1. Nie chce zaniżać ludziom średniej na maturze (litości...)
2. Utrudnia zdanie matury (moim skromnym zdaniem jak ktoś nie potrafi wyciągnąć 30% z matmy podstawowej, która sprawdza najbardziej podstawowe umiejętności, a ściągi do trudniejszych zadań ma wmontowane w same zadania, to mu się ta matura w ogóle nie należy i kropka - w takim wypadku wyprodukowany zostaje po prostu "niewykształcony maturzysta")
3. Sam dostał z niej 3 (co swoją drogą wiele tłumaczy)
Co to za powody ja się pytam aby zadać poważny cios wykształceniu i rozwojowi przyszłego społeczeństwa?